Josue Wszolek Augustyniak

Z Zagłębiem bez zmian czyli dobrze

Z Zagłębiem Lubin w ostatnich latach grało nam się bardzo dobrze. Nie inaczej było dzisiaj. Z wydatną pomocą bramkarza gospodarzy wygraliśmy pewnie i przekonująco. Cieszy brak straconej bramki i brak kontuzji w meczu toczonym w trudnych warunkach. Najważniejsze są jednak punkty. Potrzebujemy ich jak kredytobiorcy obniżek stóp procentowych. Tabela nie kłamie. Trzeba gonić i to niejednego rywala. Odnieśliśmy ważne zwycięstwo na początek czekającego nas maratonu spotkań.

Po czterech minutach było praktycznie pozamiatane. W 2. minucie Augustyniak z ok. 30 metrów chciał strzelać, wyszło z tego górne podanie do bramkarza. Ten jednak nie dawał za wygraną. Z racji młodego wieku nie ma prawa pamiętać Janusza Jojko. Jednak podobnie jak legenda GKS-u Katowice wrzucił sobie piłkę do bramki. Choć zrobił to nieco inaczej, niż Pan Janusz to jego interwencja wyglądała równie cudacznie. Mógł spokojnie złapać piłkę, zapomniał jednak o tym, że jest ona śliska i ostatecznie cieszyliśmy się z objęcia prowadzenia. Dwie minuty później dobrze rozegraliśmy rzut wolne. Dobrą pracę wykonał Muci. Ostatecznie w polu karnym dobrze powalczył Pankov i z bliska pewnie strzelił do bramki. Tak, ten sam nieporadny często w obronie Serb podwoił nasz dorobek bramkowy. Niedawno pisałem o tym, że nasi ofensywni gracze nie potrafią w strzelanie bramek. Widać, że jesteśmy popularni wśród obrońców Legii. Wzięli sobie do serca moje zdanie i zaczęli strzelać gole.

Gracze Zagłębia nie spuścili jednak głów. W 10. minucie Tobiasz musiał się mocno wysilić broniąc strzał głową Kurminowskiego. Po chwili mogliśmy strzelić kolejnego gola. Niestety Kramer nie zdążył do świetnej wrzutki Wszołka. Już po chwili przed utratą bramki uratował nas spalony, a sytuacja gospodarzy była wynikiem naszego złego rozegrania piłki. Zagłębie grało wysokim pressingiem. Nasi gracze wzięli pod uwagę trudne warunki gry i postanowili zrezygnować z krótkiego rozgrywania na rzecz prostych rozwiązań. Kramer zmarnował dwie sytuacje (jedną do spółki z Mucim) i nie ma tu znaczenia to, że przy obydwu akcjach ostatecznie odgwizdano spalonego. Generalnie jednak starał się rozgrywać akcje z Albańczykiem, był aktywny. Niestety nadal nie strzela goli, podobnie jak inni nasi napastnicy. W 38. minucie Kłudka stanął oko w oko z Tobiaszem i nie trafił w bramkę. Po chwili Pankov świetnym blokiem uratował nas w kolejnej sytuacji. Rozgrywał niezły mecz. Poza jednym złym wybiciem miał dobre interwencje, gola i asystę do Augustyniaka.

Drugą połowę gospodarze rozpoczęli z wiarą w odrobienie strat. W 64. minucie zostali dobici, gdy Kun w polu karnym trafił piłkę w rękę obrońcy. Jak dla mnie to karny z kapelusza. Piłka trafiła najpierw w rękę zawodnika gospodarzy. Nawet jeśli decyzja sędziego była zgodna z przepisami (ponoć gdy rękę jest tak wysoko to przewinienie ma miejsce nawet wówczas gdy piłka trafia w rękę po odbiciu od innej części ciała) to nie oznacza to nic innego, niż to, że ten przepis jest idiotyczny. Tak czy owak, jedenastkę wykorzystał Josue, choć piłka wpadła do bramki po dłoni bramkarza. Mogliśmy strzelić jeszcze jednego gola, ale Wszołek zmarnował świetną akcję Muciego. Odnotować można jeszcze zablokowany strzał Kramera i dwie świetne, zmarnowane sytuacje Munoza mające miejsce minuta po minucie. Wreszcie można pochwalić stoperów. Świetnie zachowywali się przy stałych fragmentach gry. Byli tam gdzie trzeba i wtedy gdy trzeba. Zarzuty można mieć do pomocników, czasami wracali zbyt wolno. Trener spełnił kolejne życzenie legijnego środowiska. Wpuścił Strzałka przy dobrym wyniku, dał Igorowi piętnaście minut (licząc z doliczonym czasem gry). No i chłopak (nie)pokazał co potrafi. Biegał w sumie bez sensu po boisku. Raz oddał strzał (zablokowany). Poza tym był bezproduktywny. Razem z nim na boisko wszedł Dias i też niczego nie dokonał. Może więc trener naprawdę widzi więcej, niż my.

Fot. Mateusz Kostrzewa/Legia.com

Podziel się:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
Share on email

Zobacz również

Czy to czas na last dance Fabiańskiego?

W minioną środę Alex Crook na łamach talkSPORT poinformował, że West Ham nie przedłuży wygasającego z końcem czerwca kontraktu Łukasza Fabiańskiego. Oznacza to, że były