miasto stoleczne warszawa trybuny

Powrót do Ekstraklasy

Po 2-tygodniowej przerwie nadszedł czas powrotu do codzienności, a więc rozgrywek Ekstraklasy. W niedzielę na Łazienkowską przyjedzie bowiem dawno niewidziany Ruch Chorzów. Drugi mecz ligowy – drugi beniaminek. Zapowiada się ponowne łatwe zwycięstwo? Niekoniecznie. 

Klimat po Kazachach

W ostatnich kilkunastu dniach w klubie wszystko kręciło się wokół dwumeczu z Ordabasami. Najbardziej i zresztą słusznie obawiano się pierwszego meczu w kazachskim “piekiełku” z racji na bardzo wysokie temperatury w Szymkencie. Mało kto spodziewał się jednak, że wspomniane “piekiełko” legioniści urządzą sobie sami. Błędy w obronie i brak skuteczności w ataku sprawiły, że remis 2:2 trzeba było uznać za korzystny.

Rewanż przy Ł3 miał być formalnością i długo wydawało się, że tak właśnie będzie. Prowadzenie 2:0 do przerwy, pełna dominacja, co może pójść nie tak? Jak widać wiele i to ponownie w grze obronnej. Ze spokojnego meczu zrobiła się nerwówka w końcówce. Na szczęście zakończona happy endem i awansem do kolejnej rundy eliminacji.

Plan został wykonany, ale oba spotkania pokazały, że w Legii nie jest aż tak kolorowo. Świetne sparingi, wygrana w Superpucharze i efektowne zwycięstwo z ŁKS-em rozbudziły apetyty warszawskich kibiców na fenomenalny sezon zakończony mistrzostwem i awansem do fazy grupowej LKE. Dwumecz z Ordabasami z pewnością ostudził jednak nadzieje.

Czytaj także: Pomeczówka po rewanżu Ordobasami

Podstawowa różnica pomiędzy wcześniejszymi meczami, a dwumeczem w 2. rundzie? Oczywiście gra w obronie. Liczba straconych goli w sparingach, Superpucharze i meczu z ŁKS-em? Równiutkie zero. Liczba straconych goli z Ordabasami? Niepokojące cztery.

Czytaj także: Oceny po rewanżu z Ordobasami

Nie ma oczywiście powodów do dużego niepokoju, to w końcu zaledwie początek sezonu. Ostatnie mecze z pewnością dały jednak do myślenia osobom w legijnych gabinetach. Obrona wymaga wzmocnień, co do tego nie ma wątpliwości.

Rywali dawno niewidziany

Przejdźmy już do tego co będzie, a nie tego co było. W niedzielny wieczór na stadion Legii przyjedzie kolejny z beniaminków, Ruch Chorzów. Aby przypomnieć sobie ostatni mecz Legii z “Niebieskimi” musimy cofnąć się aż do pamiętnego sezonu 2016/2017. Dla Legii jeden z najlepszych, a zapewne najlepszy w ostatniej dekadzie. Awans do Ligi Mistrzów, mistrzostwo Polski i świętowanie stulecia klubu. Dla Ruchu był to ostatni sezon w Ekstraklasie na długie 6 lat.

Ostatni mecz Legii z Ruchem w Ekstraklasie najlepiej byłoby zapomnieć. 19.02.2017, Legia na własnym stadionie niespodziewanie przegrywa 1:3. Jedną z bramek dla rywali zdobył dobrze znany w Warszawie, Jarosław Niezgoda.

Spadek Ruchu z Ekstraklasy był jednak dopiero początkiem ich problemów. W kolejnych dwóch sezonach zajmowali bowiem ostatnie miejsca w 1. oraz 2. lidze. Wydawało się, że Chorzowianie utkną w niższych ligach na długie lata. Polska piłka jest jednak nieprzewidywalna. 3 awanse z rzędu? Nie ma problemu. W sezonie 2020/2021 Ruch grał w 3. lidze. 3 lata później jest już w Ekstraklasie.

Polska drużyna

Co na pierwszy rzut oka wyróżnia obecny Ruch Chorzów? Jak dziwnie by to nie zabrzmiało widać, że jest to polski klub. W ich kadrze znajduje się tylko jeden piłkarz spoza naszego kraju – Jan Sedlak, który notabene z powodu kontuzji nie zadebiutował jeszcze w Ekstraklasie.

Dla przeciętnego kibica, który sporadycznie śledzi Ekstraklasę większość nazwisk piłkarzy Ruchu jest anonimowa. Są jednak wyjątki. Nie znajdzie się raczej wiele osób, które nie kojarzą Macieja Sadloka i Filipa Starzyńskiego. Obaj Panowie są już jednak na końcu swojej kariery piłkarskiej, ale swoim wieloletnim doświadczeniem z pewnością pomagają młodszym, nieobeznanym z Ekstraklasą kolegom.

W kadrze Chorzowian znajdziemy też legijny akcent – Łukasza Monetę. Obecnie 29-letni pomocnik nie zrobił jednak kariery prz Ł3. W koszulce z “eLką” na piersi wystąpił w zaledwie 8 oficjalnych spotkaniach.

Największą gwiazdą niedzielnych rywali Legii jest bez wątpienia Daniel Szczepan. 28-letni napastnik w minionym sezonie zdobył dla Ruchu aż 14 goli i dołożył do tego 5 asyst. W dotychczas rozegranych dwóch meczach w Ekstraklasie miał duży udział we wszystkich trzech zdobytych bramkach przez swój zespół.

Wspomniałem o dwóch meczach, które Ruch rozegrał już w Ekstraklasie. Nie zagłębiając się w szczegóły nawet po suchych wynikach widać, że niedzielny mecz będzie dla Legii cięższy od starcia z ŁKS-em. Ruch pokonał bowiem ostatnio łodzian 2:0, a tydzień wcześniej po ciekawym meczu przegrał w Lubinie 1:2. Bez wątpienia zrobili najlepsze wrażenie ze wszystkich beniaminków.

Zrobić swoje

Początek tego sezonu jasno pokazał,że tak mocnej czołówki w Ekstraklasie nie było od dawna. Nikt z pucharowiczów nie zgubił jeszcze punktów w Ekstraklasie. Sprawia to, że każde ewentualne potknięcie Legii będzie jeszcze boleśniejsze. Mecze z takimi zespołami jak Ruch trzeba więc koniecznie wygrywać. Na pewno nie będzie to jednak łatwe, bo Ruch ma swoje atuty na czele z Danielem Szczepanem, który może wykorzystać niepewność w obronie Legii w ostatnim czasie.

Kluczowym aspektem w niedzielnej rywalizacji może okazać się pogoda. W Warszawie zapowiadany jest rzęsisty deszcz. Na pewno wiemy, że z tego powodu nie będzie Legia Parku, a jak to może wpłynąć na przebieg meczu? Cóż, możemy się spodziewać kolejnych niewymuszonych błędów w obronie.

źródło: Legia Warszawa

Niewykluczone, że Kosta Runjaić zdecyduje się na kilka zmian w porównaniu do meczu z Ordabasami. Szczególnie, że w czwartek “Wojskowych” czeka kolejna potyczka w europejskich pucharach. Być może da odpocząć kilku zawodnikom z ofensywy i w wyjściowej jedenastce zobaczymy Blaza Kramera i Marca Guala. Część kibiców domaga się także zmiany między słupkami, gdzie mógłby zaprezentować się Dominik Hładun.

Niezależnie od składu Legia jest wyraźnym faworytem do zwycięstwa. Miejmy nadzieję, że piłkarze Legii podejdą do tego meczu w pełni skoncentrowani i nie popełnią kolejnych błędów w obronie, a Austria Wiedeń pojawi się w ich myślach dopiero w poniedziałek.

Mecz Legii z Ruchem Chorzów odbędzie się w niedzielę 6 sierpnia o godzinie 20:00 na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 3. Spotkanie będzie można obejrzeć na Canal+ Sport.

Fot. Mateusz Czarnecki

Podziel się:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
Share on email

Zobacz również

Czy to czas na last dance Fabiańskiego?

W minioną środę Alex Crook na łamach talkSPORT poinformował, że West Ham nie przedłuży wygasającego z końcem czerwca kontraktu Łukasza Fabiańskiego. Oznacza to, że były