Legia Training Center, fot. Bez Zadęcia

Między Akademią a pierwszym zespołem. Gdzie się podziewają legijni trenerzy?

Po zwolnieniu Edwarda Iordanescu pierwszym trenerem Legii Warszawa został Inaki Astiz. Hiszpan, którego obecność w Legii z niewielkimi przerwami osiągnęła w tym roku pełnoletniość. Niegdyś bardzo solidny środkowy obrońca wydeptał ciekawą drogę prowadzącą przez pierwszy zespół do rezerw, które to okazały się być przedsionkiem do sztabu szkoleniowego Legii Warszawa.

Po czterech latach pracy w cieniu takich trenerów jak m.in. Czesław Michniewicz, Kosta Runjaić, czy Goncalo Feio – Inaki Astiz otrzymał szansę poprowadzenia samodzielnie pierwszej drużyny Legii Warszawa. Ocena Hiszpana nie będzie prosta, nie będzie też sprawiedliwa, jeżeli to wróci do swojej poprzedniej roli po poprowadzeniu zespołu w zaledwie kilku spotkaniach. Jeżeli w ogóle do poprzedniej roli wróci. W sztabie szkoleniowym potrzeba jakości, o czym co trzy dni przypomina nam drużyna wybiegająca na boisko. Niemniej, to nie Inaki Astiz jest tematem, na którym chcę się dzisiaj skupić. Jest jedynie pretekstem.

Astiz i kolegów kilku

Przez lata Inaki Astiz był w cieniu wielu szkoleniowców. Szkoleniowców, którym miał za zadanie pomagać, wykonywać swoje obowiązki, ale jednocześnie czerpać i się rozwijać. Bez wielkiego rozgłosu mógł przygotować się do szansy, którą właśnie otrzymał. Dziś to Hiszpan stoi w pierwszym rzędzie, a tuż za nim tworzy się grono współpracowników, którzy wchodzą w jego buty.

 W ostatnich dniach dość szerokim echem odbiła się informacja o niepokojąco wąskim sztabie szkoleniowym dotychczasowego trenera. Poza najbliższymi współpracownikami Edwarda Iordanescu w ostatnich miesiącach Klub opuścili również Dawid Goliński, czy Daniel Wojtasz. W najbliższym otoczeniu Hiszpana znajdują się dziś zatem Grzegorz Mokry pełniący rolę asystenta trenera, a także odpowiedzialny za bramkarzy Arkadiusz Malarz i analityk Maciej Krzymień. Trenerem od przygotowania fizycznego pozostaje sprowadzony kilka miesięcy temu Sebastian Bascon Lopez. Za cały dział motoryczny odpowiada niezmiennie Bartosz Bibrowicz.

Niewątpliwie nie jest to docelowy układ w sztabie szkoleniowym. Kilka miejsc pozostaje do rozdysponowania przez prawdopodobnego nowego szkoleniowca, który przemierza przez kolejne kluby wraz ze swoimi zaufanymi kompanami.  Jednak dopóki są wakaty, może warto… pozostać w ośrodku treningowym Legii i zamiast wykonywać telefony w losowych kierunkach zapełniając wszystkie stanowiska pracownikami na kilkanaście miesięcy, porozmawiać z pracownikami Akademii o ich dalszych planach?

Z Akademii Legii do I ligi i Ekstraklasy

Akademia Legii Warszawa przygotowuje do funkcjonowania w środowisku piłkarskim nie tylko przyszłych piłkarzy, ale również trenerów czy analityków. Na przestrzeni kilku ostatnich lat wielu trenerów z przeszłością w pracy z legijną młodzieżą odnajduje się na poziomie ekstraklasowym, czy pierwszoligowym.

Daniel Myśliwiec jako 25-latek dołączył do Akademii Legii, gdzie spędził 5 lat zbierając szlify w młodzieżowych drużynach Legii. Później przyszedł czas na roczną przygodę w roli analityka u Besnika Hasiego, Jacka Magiery i Aco Vukovicia, po czym wyruszył w Polskę przygotowując się do roli pierwszego szkoleniowca. Osiem lat później, będąc w międzyczasie asystentem w m.in. pierwszoligowych klubach może pochwalić się niemal setką meczów, w których poprowadził Stal Rzeszów, ponad 50 spotkaniami w roli pierwszego szkoleniowca Widzewa Łódź, czy obecnie pracy w ekstraklasowym Piaście Gliwice.

Dariusz Banasik, to kolejny z trenerskich wychowanków Akademii Legii Warszawa, który był jednym z założycieli “Młodych Wilków”. Przez kilkanaście lat pracował z juniorami, czy rezerwami nie dotykając pierwszej drużyny Legii. Po opuszczeniu Warszawy zbudował sobie mocne nazwisko na rynku trenerskim głównie dzięki owocnej pracy w Radomiaku Radom, którego poprowadził w niemal 150 meczach. Obecnie, po ponad rocznej pracy w GKS Tychy pozostaje bez klubu i można odnieść wrażenie, że wypadł z ekstraklasowej, trenerskiej karuzeli.

Goncalo Feio to historia znana prawdopodobnie wszystkim czytającym, więc nie chciałbym zabierać Wam czasu. Zaczynał w Legii Warszawa pracując z dziećmi, otarł się o sztab szkoleniowy Legii, ale prawdziwą szansę otrzymał w innych klubach, po których wrócił do Warszawy. Dziś prowadzi Radomiaka Radom, choć na stole była oferta ze szkockich Rangersów. Wybrał jednak ofertę z Radomia ze względu na lotnisko. Puszczam oczko, szczerze doceniając jego warsztat.

Grzegorz Szoka to kolejny z trenerów, który po pracy w Akademii został pierwszym szkoleniowcem drużyny pierwszoligowej. Choć obecnie pozostaje bez klubu, poprowadził podwarszawski Znicz Pruszków w ponad 30 meczach, notując średnią punktową na poziomie 1.34. Warto zaznaczyć, że to pod jego skrzydłami w Pruszkowie rósł Wiktor Nowak, dziś wypożyczony z Górnika Zabrze do Wisły Płock środkowy pomocnik, który w niedługim czasie może ocierać się o reprezentację Polski.

Dariusz Rolak po wielu owocnych latach pracy w Akademii Legii nie otrzymał propozycji przedłużenia umowy od Marka Śledzia. W związku z tym dość szybko trafił do Częstochowy, gdzie prowadził w 30 meczach drugoligową Skrę jako pierwszy szkoleniowiec. Po niecałym roku pracy w specyficznych warunkach trafił do Pogoni Grodzisk Mazowiecki, w której pełni rolę asystenta Piotra Stokowca. Pogoń jest absolutną rewelacją pierwszej części sezonu. Beniaminek znajduje się w czołówce tabeli grając bardzo młodym składem, w skład którego wchodzą wypożyczeni Legioniści: Jakub Adkonis, Mateusz Szczepaniak, Stanisław Gieroba, Oliwier Olewiński, czy oddany definitywnie Jakub Jędrasik. Warto nadmienić, że to właśnie w Akademii Legii prowadził tych zawodników Dariusz Rolak, który przyłożył również rękę do rozwoju m.in. Jakuba Żewłakowa, czy Kacpra Potulskiego.

Maciej Kowal, to uznawany za jednego z najlepszych specjalistów w swojej dziedzinie trener bramkarzy, który spędził 6 lat w Akademii Legii Warszawa, pracując m.in. z rezerwami stołecznego zespołu. 37-letni dziś trener po pracy w Warszawie trafił do młodzieżowych reprezentacji Polski. Później rozpoczął pracę w pierwszych drużynach Wisły Kraków i Rakowa Częstochowa, gdzie zbierał znakomite recenzje. Od czerwca pozostaje bez klubu i niewykluczone, że zobaczymy go w zagranicznym futbolu.

Piotr Zasada, odpowiadający do niedawna za skauting w Akademii Legii został szefem skautów w pierwszej drużynie Legii Warszawa. To bardzo duży przeskok i ogromna odpowiedzialność. Czy za duży? Tego dowiemy się najpewniej za kilkanaście miesięcy. Chciałbym tutaj jednak zaznaczyć, że decyzja Michała Żewłakowa była na tym polu bardzo odważna. Scouting wymaga natychmiastowej przebudowy, zatem na barkach Piotra Zasady spoczywa ogromna odpowiedzialność. Trzymam kciuki, aby wykorzystał swoją szansę i pchnął Klub do przodu.

Chciałbym również poświęcić słowo Mateuszowi Kamudzie, którego dalsze plany nie są mi znane. Po niemal 11 latach pracy opuścił Akademię Legii Warszawa za decyzją Marka Śledzia. Odpowiadał za rozwój piłkarzy pełniąc różne role mając duży wpływ na rozwój wielu jednostek występujących dziś w I lidze, Ekstraklasie, czy poza granicami kraju. Podobnie jak większość wyżej wymienionych, nie otrzymał możliwości pracy w pierwszym zespole.

Najciemniej pod latarnią?

Ścieżka każdego trenera, każdego człowieka jest indywidualna. Bardzo zdolny trener młodzieżowy nie musi być bardzo dobrym trenerem w seniorskiej piłce. Scout młodzieżowy może mieć fenomenalne oko do juniorów, ale w piłce seniorskiej może być mniej efektywny. Może też… zwyczajnie tego nie czuć i być do końca przygody z piłką fenomenalny w piłce młodzieżowej, dając jej całego siebie i czerpiąc z tego radość. To nie kwestia ambicji, czy jej braku.

Czasami nasuwa mi się jednak pytanie, ilu Adrianów Siemieńców straciła polska piłka przez brak czujności i zainteresowania? Ilu zdolnych trenerów, trenerów bramkarzy, potencjalnych scoutów stracił polski futbol? W piłce młodzieżowej nie ma ludzi pracujących dla pieniędzy, bo … niemal nie ma tam pieniędzy. To pasjonaci, którzy często dokładają do interesu, żeby tylko zostać zauważonym. Być może warto mieć wgląd w trenerów Akademii? Poznać ich punkt widzenia, plany na przyszłość, zapoznać z efektami pracy? Dzięki takiemu rozeznaniu można “wyłowić” trenerskie talenty z apetytem na futbol seniorski i realnie wzmocnić sztab.

SZTAB SZKOLENIOWY MA ZNACZENIE

Za grę bramkarza odpowiada trener bramkarzy. Za przygotowanie fizyczne odpowiada trener przygotowania fizycznego. Asystent poza rozstawianiem pachołków powinien być prawą ręką trenera, zamiast być wyżej wspomnianym pachołkiem. Za stałe fragmenty powinien odpowiadać człowiek, który posiada umiejętność wykorzystania ich do maksimum i przekazania tej wiedzy zawodnikom. Jeżeli przyjrzymy się temu bliżej zobaczymy, jak ogromne znaczenie może mieć każda z wyżej wymienionych osób. Zobaczymy też, jak wielkie rezerwy posiadamy w sztabie szkoleniowym. Na postawę zawodników na boisku wpływ ma nie tylko pierwszy trener, ale również wszyscy pracownicy, którzy stoją za jego plecami.

Nie chciałbym wmawiać, ani nawet sugerować, że to w Akademii Legii leży klucz, który otworzy drzwi Legii do Europy, czy nawet czołówki Ekstraklasy.  Sztab szkoleniowy musi być przede wszystkim wartością dodaną. Ile znaczy dobry trener pokazał niegdyś Kazimierz “Kaz” Sokołowski, pokazywał przez lata Krzysztof Dowhań czy niedawno Aleksandar Rogić.

Chciałbym jednak, żeby Akademia Legii i Legia Warszawa przestały być oddzielnymi tworami, które łączy jedynie herb. Kilku trenerów udowodniło, że wychodząc z Akademii można dość szybko zapracować na własne nazwisko w innym środowisku. Aco Vuković, Arek Malarz, czy Inaki Astiz dostali możliwość dołączenia do sztabu niemal prosto z boiska. Mieli możliwość nauki i czerpania od wielu trenerów, inwestowano w nich. Dlaczego zatem nie spojrzeć na trenerów, którzy w zawodzie są od wielu lat, są z Legią związani (kontraktowo, ale często również emocjonalnie) i w wielu przypadkach – mają spory potencjał, by być wartością dodaną?

Nachodzi mnie również myśl, którą przytoczył bodajże Mateusz Kamuda w podcaście “Kilka słów o Legii”. Zauważył bowiem, że w Legii Warszawa brakuje człowieka, który byłby odpowiedzialny za opiekę i wprowadzenie młodych zawodników do pierwszej drużyny. Przykłady Kuby Żewłakowa, czy Wojtka Urbańskiego, którzy kilka pierwszych miesięcy sezonu zwyczajnie stracili pokazują, że brakuje w Legii pewnej płynności we wprowadzeniu młodzieży do pierwszej drużyny. Może odpowiedni człowiek z Akademii w sztabie okazałby się tutaj pomocny? Albo człowiek, który w Akademii pracował, a dziś pomaga w rozwoju kilku wypożyczonym legionistom?

Kiedy rozwija się trener, rozwija się też zawodnik. Kiedy rozwija się zawodnik, rozwija się też klub. I na ten rozwój klubu, na jakiejkolwiek płaszczyźnie od lat z niecierpliwością czekam.

Autor: Krzysztof

Fot: Bez Zadęcia

Podziel się:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
Share on email

Zobacz również

Czy to czas na last dance Fabiańskiego?

W minioną środę Alex Crook na łamach talkSPORT poinformował, że West Ham nie przedłuży wygasającego z końcem czerwca kontraktu Łukasza Fabiańskiego. Oznacza to, że były