Przed nami ostatni mecz Legii w tym sezonie. Wydawać by się mogło, że gramy już o pietruszkę, wszystkie karty rozdane, więc nikogo ten mecz nie obejdzie. A jednak, są osoby, dla których mecz Legii z Cracovią, to będzie #TenPierwszyMecz. Dla nich emocji nie zabraknie, będą wpatrzeni w murawę i w trybuny, rozpoczną podróż, która potrwa długie lata. Wśród nich będzie moja 4-letnia córka.
Pamiętacie swój pierwszy mecz na Legii? Myślę, że dla każdego #TenPierwszyMecz jest czymś szczególnym, nie zapomina się go do końca życia. Ja swojego na pewno nie zapomnę, choć miałem wtedy tylko 7 lat. W dzierganym szaliku na szyi dziarskim krokiem szedłem z tatą i bratem na Łazienkowską. Okazja nie byle jaka, do Warszawy przyjechała bowiem słynna FC Barcelona na mecz 1/16 Pucharu Zdobywców Pucharów. Był ogromny tłok, masa ludzka powoli przemieszczała się w kierunku bram Stadionu Wojska Polskiego. Tata, były piłkarz, patrzył niespokojnym wzrokiem na zegarek, obawiając się, że, mimo zakupionych biletów, nie wejdziemy na czas. Uśmiechnęło się jednak do nas szczęście – w zasięgu wzroku taty pojawił się zaprzyjaźniony działacz piłkarski, który wyłuskał nas z tłumu i poprowadził wprost do wejścia. Weszliśmy na łuk od strony ul. Łazienkowskiej i zasiedliśmy na drewnianych ławkach. Ekscytacja sięgała zenitu. Niestety Legia przegrała ten mecz 0:1, a w mojej pamięci wyrył się obraz Andoniego Zubizaretty z podniesionymi w geście triumfu rękami po strzelonej przez Michaela Laudrupa bramce. Wynik był niekorzystny, ale w moim sercu zaczęła kiełkować miłość do Legii.
Gdy na świecie pojawiły się moje dzieci, wiedziałem, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy, tak jak mój tata, i ja zaprowadzę je na Legię. 3-letniego wtedy Janka zabrałem (z moim tatą i bratem, a jakże!) w 2015 roku, gdy do Warszawy przyjechało Podbeskidzie Bielsko-Biała na mecz 2. kolejki Ekstraklasy. Legia wygrała 5:0, a Janek z błyskiem w oku i wypiekami na twarzy pochłaniał wszystko, co działo się na boisku i na trybunach. Debiut Emilki przypadł na mecz z Piastem w 2016 roku. Bezbramkowy remis nie zraził jej wcale i od tamtej pory coraz częściej pojawialiśmy się na trybunach w powiększonym składzie, aż przyszedł moment „przeprowadzki” na Sektor Rodzinny – tam możecie nas znaleźć na (prawie) każdym meczu.
Teraz czas na kolejną córkę – Tosia w sobotę po raz pierwszy poczuje na własnej skórze, co znaczy wyjście na mecz Legii. Nie może się już doczekać, śpiewa codziennie „Sen o Warszawie”, chodzi w swojej meczowej koszulce z imieniem i numerem 9 na plecach. Wygląda więc na to, że od następnego sezonu będziemy musieli wykupić dodatkowe miejsce na Sektorze 219. Sam nie mogę doczekać się jej pierwszego meczu, więc z tej okazji nagrałem okolicznościowy filmik.
A jak Wy zapamiętaliście swój #TenPierwszyMecz? Piszcie do nas, zróbmy z tego piękną galerię wspomnień. Przecież każda historia ma swój początek…
PS.
Jeśli chcielibyście się dorzucić do popcornu i soczku dla Tośki na meczu, to zapraszam do linku poniżej. Obiecuję, że, wbrew nazwie, nie pójdzie na kawę dla mnie 😉



