vtd1BtKW

Jakość dała trzy punkty

Na przerwę reprezentacyjną rozjeżdżamy się na pozycji lidera. I to jest najważniejsze. Po raz kolejny pokazaliśmy moc w ofensywie. Jednocześnie zaliczyliśmy tylko dwa wylewy w obronie, w tym jeden niewykorzystany przez rywali. To pozwoliło na zdobycie trzech punktów. Przyjemnie się patrzyło szczególnie na grę Muciego i Elitima. Ci goście są jak nie z tej ligi. Jeśli szwajcarski stoper okaże się kozakiem, a potencjalny portugalski rywal Kuna będzie przypominał siebie z YouTuba, to możemy w tym sezonie mieć wiele radości z gry naszej drużyny. Tym bardziej, że po czwartkowej dogrywce przebiegliśmy dziś więcej kilometrów od wypoczętego rywala. Jest siła, jest jakość, będzie wszystko.

Trójkę naszych stoperów tworzyli Pankov, Kapuadi i Ribeiro. Trzeba przyznać, że takie zestawienie rodziło obawy niemniejsze od tych jakie mają dzieci przed jutrzejszym początkiem roku szkolnego. Gdyby jeszcze wstawić tu Rose’a byłaby całkowita jazda bez trzymanki. Jednak tak krawiec kraje, jak mu materiału staje. Buńczuczne zapowiedzi trenera gości nawet przekładały się na boisko, z tym, że trwało to pięć minut. Właśnie w 5. minucie Tobiasz świetnie wznowił szybko grę wypuszczając sam na sam z bramkarzem Muciego. Albańczyk z klasą, spokojem i elegancją strzelił gola. Chwilę wcześniej rywale mieli pół szansy na objęcie prowadzenia, ale Tobiasz obronił strzał z bliska z ostrego kąta głową. Prowadzimy, rywal z tych słabszych, wystarczyło czekać na kontrę i wybić gościom marzenia o szansach na remis. Widać było jakość w poszczególnych zagraniach naszych graczy odpowiedzialnych za ofensywę. Szybka wymiana pozycji, ruchliwość, gra z pierwszej piłki. Gracze Widzewa nie nadążali. Z drugiej strony, sytuacje podbramkowe się nie mnożyły, elektrycznie zaczął Pankov, a Kapuadi sprowokował zagrożenie przez brak zrozumienia z Tobiaszem. Widzew był bezradny, a i tak strzelił gola. Tym razem asystę zaliczył bramkarz rywali. W 44. minucie, identycznie jak jego vis a vis szybko wznowił grę. Kapuadi złamał linię spalonego, Sanchez wbiegł w boczną część pola karnego. Ribeiro zachował się jak junior idąc na raz, został bezlitośnie ograny, Kapuadi także nie wykazał się niczym szczególnym i napastnik gości ogrywając dwóch rywali pokonał naszego bramkarza. Głupia bramka. Tyle tylko, że w tym sezonie mamy to szczęście, że strzelamy dużo goli. Byłem więc w miarę spokojny o końcowy rezultat. Już po chwili mogliśmy znowu objąć prowadzenie. Niestety Rosołek, który zastąpił kontuzjowanego Kramera, nie trafił w piłkę stojąc przed pustą bramką okradając Wszołka z doskonałej asysty.

Tuż po wznowieniu gry świetną okazję zmarnował strzelec gola dla gości. Szarżował na bramkę i mając przed sobą tylko Tobiasz strzelił dwa metry obok bramki. To są te detale, a raczej brak jakości piłkarskiej. To by było na tyle jeśli chodzi o okazję rywali w tym meczu. Wzięliśmy się za grę. Znowu z przyspieszeniem, znowu z pomysłem. Rywale bronili się coraz głębiej. O zwycięstwo grał oczywiście także trener. Weszli Gual i Pekhart za Slisza i Rosołka, który dostał wędkę, a jego gra w meczu z Widzewem delikatnie rzecz biorąc nikogo nie uwiodła. To było już ultra ofensywne ustawienie. Gdyby jeszcze na boisku był Wszołek (w przerwie zmienił go Baku) na placu byłoby w ofensywie wszystko co najlepsze. I w końcu jakość piłkarska dała wymierne efekty. W 75. minucie Elitim po raz kolejny po przejęciu piłki ruszył od razu do przodu. Rywal wybił futbolówkę pod nogi Muciego, a Albańczyk, tym razem lewą nogą, z pierwszej piłki precyzyjnym strzałem sprzed pola karnego nie dał szans bramkarzowi rywali. Klasa, klasa, po trzykroć klasa. Młody gracz zaczął się cieszyć zanim jeszcze piłka wpadła do bramki. Chłopak po prostu umie grać. Dynamika, zastawka, drybling strzał. Dziś przerastał ligę. Szkoda będzie gdy odejdzie, a to już chyba niebawem. Jeszcze Czech mógł strzelić gola głową, ale pomogli nam rywale. Sami sprowokowali zagrożenie w swoim polu karnym, Luis Silva ratował się faulując Guala w polu karnym za co dostał czerwoną kartkę, a Josue pewnie wykorzystał jedenastkę. Kilka minut później sędzia zakończył spotkanie.

Elitim i Muci. Dwóch bohaterów. Kolumbijczyk jest jak z innego piłkarskiego świata. Większość zagrań po przejęciu piłki wykonuje do przodu. Jeśli nie podaniem to sam rusza z piłką. Jaka to rzadkość w Ekstraklasie. O Mucim już pisałem. Jeśli pokaże się w pucharach to w czerwcu pobijemy dzięki niemu nasz rekord transferowy. Stety i niestety.

Legia Warszawa – Widzew Łódź 3:1 (1:1)

Gole: Muci (5’, 75’), Josue (90’ +10) – Sanchez (44’) 

Czerwona kartka: Da Silva (90’ +6’) 

Legia Warszawa: Tobiasz – Pankov, Kapuadi, Ribeiro – Wszołek, Slisz (Gual 71’), Josue, Elitim, Kun – Muci (Strzałek 85’), Kramer (Rosołek 18’, Pekhart 71’)

Widzew Łódź: Ravas – Stępiński (Żyro 82’), Szota, da Silva – Milos, Hanousek, Alvarez (Kun 70’), Nunes – Tkacz (Terpiłowski 46’), Sanchez (Ciganiks 82’), Pawłowski

Fot. Mateusz Czarnecki

Podziel się:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
Share on email

Zobacz również