kibice też piszą

Głos Kibica – Modyl i JO

Afera z biletami na towarzyski mecz z Celtikiem, który ma być jednocześnie pożegnaniem Artura Boruca, grzeje już nie tylko przeciętnego kibica Legii, ale i całą opinię publiczną w Polsce. Swój głos postanowili zabrać również nasi czytelnicy, Modyl oraz JO, którzy niezależnie wysłali nam w tym samym czasie teksty. Ponieważ szanujemy każdy głos nie mogliśmy sobie pozwolić na nieopublikowanie tych materiałów. Postanowiliśmy połączyć je w jeden zbiorczy tekst, podsumowujący tło tej afery.

13 lutego

Godzina 17:30: Legia zaczyna mecz z Wartą Poznań z nadzieją na odwrócenie ligowego bytu. Szybko, bo już w 23. minucie goście obejmują prowadzenie po bramce Szymonowicza, co tylko potęguje negatywne nastroje wśród nas. Jednak wtedy jeszcze wierzyliśmy, że losy tego meczu zdecydowanie można odwrócić, bo poznaniacy grali zwyczajnie słabo. Nie straciliśmy nadziei w drugiej połowie, ale w 69. minucie cały na biało wszedł on – Artur Boruc. Pamiętne odepchnięcie Szymonowicza we własnym polu karnym, „jedenastka” i czerwona kartka. Karny przestrzelony, jednak grając w „10” o odrobienie strat było już zdecydowanie ciężej i ostatecznie nie udało się odwrócić losów tego meczu. Był to kolejny cios dla kibiców w tym fatalnym sezonie.

16 lutego

Komisja Ligi zdecydowała o zawieszeniu Boruca na 3 kolejki i dodatkowo nałożyła na niego karę w wysokości 25 tys. PLN. Zawieszenie minęło, a Boruc nie grał, a nawet nie było go w kadrze meczowej. Pojawiały się różne głosy, dotyczące takiego stanu rzeczy (Vuković przekonywał, że nie będzie sadzał takiej legendy jak Boruc na ławce rezerwowych), a normalni kibice mogli tylko zastanawiać się, co się dzieje z „Królem Arturem”.

8 maja

Ówczesny trener Legii, Aleksandar Vuković, był gościem programu „Pogadajmy o piłce” portalu Meczyki. Jak mogliśmy się wtedy dowiedzieć z informacji Tomasza Włodarczyka, Boruc nie grał, bo zwyczajnie nie był uprawniony do występów. Nałożona na niego kara nie została opłacona. Pojawiły się wtedy głosy, że Boruc oczekiwał zapłacenia jej przez klub, a klub przez Boruca. I tak trwało to aż do ostatniego domowego meczu sezonu z Cracovią. Kibice liczyli na pożegnanie Legendy na własnym stadionie, jednak już długo przed meczem było wiadome, że to się nie wydarzy. Vuković jasno zaznaczył, że nie zobaczymy tego dnia Boruca w bramce.

21 maja 

Docierają do nas informacje, aby przyjść 20 minut przed meczem podziękować Arturowi Borucowi. Wiedzieliśmy, że Artur z wiadomych względów zagrać w meczu nie może, lecz takie pożegnanie nikogo nie zadowalało. Zainteresowany pojawił się tego dnia na Żylecie i dostał owacje od kibiców na stadionie. Nastroje wśród większości fanów nie zmieniły się i wciąż panowało przekonanie, że cała ta sytuacja to zdecydowanie wina klubu, tym bardziej wobec wszystkiego co działo się w sezonie 21/22. Niezadowolenie kibiców starała się tonować Legia, dając infomację, że szykują pożegnanie dla Artura. Już wtedy mówiło się o Celticu.

Wizja pożegnalnego meczu Boruca podobała się zdecydowanej większości. Pełen stadion, Artur w bramce i skandowanie jego nazwiska. Po jakimś czasie dostajemy więcej informacji. Data 20.07., przeciwnikiem Celtic. Tu pojawiły się pierwsze kontrowersje. Wiele osób nie było zadowolonych z wyboru akurat tej drużyny, lecz JO uważa, że patrząc pod kątem Artura, jest to idealne rozwiązanie. Data też wywołała trochę zamieszania. Wakacyjna środa nie jest idealnym dniem, ale może inaczej się nie dało? Ciężko powiedzieć, nie wiedząc wszystkiego.

30 czerwca

Legia rozpoczyna operację #KINGsPARTY. Nawet po fatalnym pod każdym względem ostatnim sezonie chyba nikt nie spodziewał się tego, co nadejdzie – ogłoszenie sprzedaży biletów. Jak już było wspomniane – wakacje, środa, godzina 18. – termin, delikatnie mówiąc, niesprzyjający. Powietrze z balonika w mgnieniu oka zaczyna ulatywać. Ceny? 60zł na Żyletę, 75zł na sektor rodzinny. Wciąż mówimy o sparingowym meczu z Celtikiem i pożegnaniem legendy klubu, a nie meczu ostatniej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. A skoro już o tym mowa, to w zeszłym sezonie nie przyszło nam tyle zapłacić za mecz 3. rundy eliminacji LM z Dinamem Zagrzeb. Po takim sezonie, po licznych kompromitacjach na boisku, dostajemy takie coś. Nie dziwne, że wywołało to sporeporuszenie.

3 lipca

Zaczęło się narzekanie kibiców, któremu nie dziwi się Modyl. Głos zabrali również Nieznani Sprawcy za pośrednictwem swojego fanpage’a. Powstało przekonanie, że klub żeruje na sympatii kibiców do Boruca i wobec braków w klubowej kasie, chce zarobić ile się da na tym meczu. Wszyscy wciąż byli przekonani, że ceny biletów to tylko kontynuacja fatalnej passy zarządczej w wykonaniu Dariusza Mioduskiego. Trzeba przyznać, że narracja ta jest dość prosta i utrzymuje się już od dłuższego czasu. Wśród kibiców najbardziej oberwało się Marcinowi Herze. Głównie przez wywiad, jakiego udzielił wcześniej, gdzie poruszany był temat frekwencji. Sytuację skomentował sam Boruc na swoim Instagramie, wstawiając post NSów i dodając komentarz „Zdumienie i poczucie żenady…Polska”.

Treść tego wpisu dla wielu była niezrozumiała, w tym dla JO: Po chwili media obiegły nagłówki „Boruc zniesmaczony cenami biletów”. Artur stanął po naszej stronie, jest z nami – pomyślałem, niestety błędnie.

Krzysztof Stanowski poinformował za pośrednictwem Twittera, że ceny mogłyby być zdecydowanie niższe. Wynikają one jednak z dużych kosztów organizacyjnych klubu, a te z kolei z … oczekiwań finansowych Boruca za swoje pożegnanie. Sam zainteresowany postanowił odnieść się do sytuacji nagrywając lakoniczne 30-sekundowe wideo, z którego nie wynika właściwie nic, bo według Boruca nie ma co wyjaśniać w „aferze biletowo-cenowej”. Jeśli masz ochotę przyjść na mecz, zapraszam bardzo serdecznie, jeśli nie – dziękuję, baw się dobrze w domu – tak Boruc podsumował temat, co zdaje się otworzyło kibicom oczy, a przynajmniej części z nich. 

Kilka Słów od Modyla.

Miał być bal, preludium ligowego sezonu u siebie, jedyny mecz z europejską drużyną przy Ł3 w nadchodzącym sezonie, pożegnanie legendy klubu, łzy wzruszenia. Wydaje się, że w świetle „afery biletowo-cenowej” zamiast tego pozostanie jedynie niesmak i ciarki żenady. Frekwencja podczas spotkania jest wielką niewiadomą, jednak wypełnienie połowy stadionu powinno zostać uznane za spektakularny sukces. A jakie były i jakie są kulisy tego meczu, zwykły kibic może się tylko domyślać i na podstawie dostępnych informacji samodzielnie ocenić status legendy Artura Boruca.

Kilka Słów od JO

Czy Boruc czuje żenadę, bo narzekamy na ceny? Tak to wygląda. Artur nie należy do osób biednych. Wręcz odwrotnie – nie dotyka go bezpośrednio inflacja, ceny w sklepach, wyższe raty kredytów. Dlaczego nie umie się postawić na naszym miejscu?

Artur zawsze był (dla mnie dalej jest) jednym z nas, a teraz się od nas odwrócił. Uważam, że Boruc zachował się słabo. Powinien wyjść i od „a do z” wszystko wytłumaczyć. Zabrakło też wyjaśnień od klubu. Jeżeli Boruc miał dostać pieniądze, dlaczego było to ukrywane? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. 

Nastroje, delikatnie mówiąc, nie są najlepsze. Frekwencja zapowiada się bardzo słabo. Wiele w tej kwestii zależy od NSów (na obecną chwilę nic nie napisali). Na twitterowej legijnej grupie została przeprowadzona ankieta: „Czy wybierasz się na pożegnalny mecz Artura Boruca?” – na te pytanie odpowiedziało 614 osób. 64% osób odpowiedziało, że się nie wybiera, 18% idzie, a 18% się zastanawia. Póki co, wygląda to fatalnie, a Boruc sytuacji nie polepszył. 

W mojej ocenie Boruc zachował się źle. Zamiast wyjaśnić sytuację, wolał pisać o jedynym wieczorze w Europie. Brak jakiegokolwiek wyczucia nastrojów. Nie możemy jednak zapomnieć, że jest Legionistą. Udowodnił to nie raz. Należy się mu szacunek. W krytykowaniu jego zachowania nie ma nic złego, ale nie mamy prawa go obrażać. Osobiście, mimo wszystko, dalej go lubię, lecz stracił sporo w moich oczach. 

Miało być wielkie święto, rozluźnienie atmosfery przed sezonem, wspaniały wieczór, a wyszło jak wyszło. Jest mi przykro. To uczucie głównie przeważa. Jak będzie wyglądało King’s Party i czy coś się jeszcze zmieni? Przekonamy się niedługo.

Autorzy:

Modyl, JO

Podziel się:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
Share on email

Zobacz również

Czy to czas na last dance Fabiańskiego?

W minioną środę Alex Crook na łamach talkSPORT poinformował, że West Ham nie przedłuży wygasającego z końcem czerwca kontraktu Łukasza Fabiańskiego. Oznacza to, że były