
Podróż w czasy mroku
Ostatnio Legia nas rozpieszczała. Komplementom i zachwytom nie było końca. To wszystko było zasłużone. Zwycięstwa, gra do końca, piękne akcje. To wszystko przesłaniało nam fakt,

Ostatnio Legia nas rozpieszczała. Komplementom i zachwytom nie było końca. To wszystko było zasłużone. Zwycięstwa, gra do końca, piękne akcje. To wszystko przesłaniało nam fakt,

Doczekaliśmy się. Drużyny o świetnej jakości piłkarskiej. Doskonale przygotowanej fizycznie do sezonu. Grającej do przodu, zorientowanej na zdobywanie goli, na show i co w tym


Test na grę co trzy dni od fazy pucharowej zdany. Co prawda nie na piątkę, ale także dzięki szczęściu i bramkarzowi na trzy punkty. I


Czwartek to u mnie dzień sprzątania. W tle włączyłem sobie kanały sportowe z zapowiedziami dzisiejszego meczu. 3:5 to ponoć miał być dobry wynik. Faktycznie, strzeliliśmy


Nasi czytelnicy wiedzą, że praktycznie nigdy w swoich relacjach nie odnoszę się do pracy sędziów. Czyli zachowuję się inaczej, niż kibice piętnastu klubów Ekstraklasy. Jednak


Na przerwę reprezentacyjną rozjeżdżamy się na pozycji lidera. I to jest najważniejsze. Po raz kolejny pokazaliśmy moc w ofensywie. Jednocześnie zaliczyliśmy tylko dwa wylewy w obronie, w tym jeden niewykorzystany przez rywali. To pozwoliło na zdobycie trzech punktów. Przyjemnie się patrzyło szczególnie na grę Muciego i Elitima. Ci goście są jak nie z tej ligi. Jeśli szwajcarski stoper okaże się kozakiem, a potencjalny portugalski rywal Kuna będzie przypominał siebie z YouTuba, to możemy w tym sezonie mieć wiele radości z gry naszej drużyny. Tym bardziej, że po czwartkowej dogrywce przebiegliśmy dziś więcej kilometrów od wypoczętego rywala. Jest siła, jest jakość, będzie wszystko.


Po emocjach, które Legia nam fundowała w poprzednich meczach eliminacyjnych to musiało się skończyć kulminacją w postaci konkursów rzutów karnych. Strzelaliśmy bezbłędnie, a Kacper Tobiasz


Mam dosyć tego kabaretu. Niby wynik przyzwoity. Remis na wyjeździe osiągnięty z bezwzględnie najlepszym rywalem z jakim mierzyliśmy się w tym sezonie. Spore szanse na


Wygraliśmy. Najlepszy mecz w barwach Legii zagrał Baku. Tyle z dobrych wiadomości. Poza tym w kolejnym meczu z drużyną spod szyldu Solaris męczyliśmy się niemiłosiernie.



Awansowaliśmy, mieliśmy mnóstwo emocji, zagraliśmy najładniejszą akcję od dawna. Dodatkowo doniosły wkład w zwycięstwo wnieśli piłkarze nierzadko ostatnio krytykowani. Miejmy nadzieję, że pozwoli to tym nowym pewniej poczuć się w drużynie i pokazać swój potencja. Niestety, jak pokazuje hokejowy wynik największy problem, czyli tragiczna gra w obronie, nie zniknął. Tym razem uratowała nas skuteczność pod bramką rywali. Można mieć też uwagi do zarządzania meczem przez trenera. Ostatecznie jednak cieszmy się, tańczmy, pijmy piwo bezalkoholowe. Gramy dalej w Europie i przed kolejnym dwumeczem nie jesteśmy bez szans.