Porażką w Szczecinie zakończyliśmy sezon. Dobra postawa Korony dała nam szansę na przedłużenie emocji. Nie skorzystaliśmy z niej, bo i nie mogliśmy. Trudno jest bowiem wygrać mecz, i to drugi z rzędu, w dziesięciu, a od pewnego momentu nawet w dziewięciu. Taki stan rzeczy wynika z faktu, że – jak już wielokrotnie pisałem – nie mamy głębi składu. Za zawieszonego Mladenovicia na boisku był, bo na pewno nie grał, Baku. Więcej zepsuł, niż dał zespołowi. Po wejściu Carlitosa graliśmy już w dziewięciu. W takich warunkach i tak zagraliśmy przyzwoicie. Tyle, że przegraliśmy. Szkoda.